Menu

szycie na krawędzi

Blog o szyciu z kawałeczkiem życia

morza i oceany

kukuszka

Ostatnimi czasy często ląduję w akwenach, których głębokość odczuwam już się w nie rzuciwszy. Wtedy, kiedy nie ma odwrotu. Kocyk dla chłopca zamieniony po drodze w dwa kocyki dla chłopca, moje pierwsze podejście do patchworku*.

 

kocyk patchwork polar

Patchwork kusił od dłuższego czasu, tylko jakoś nie było motywacji, więc pozostawałam przy oglądaniu zachwycających prac innych, westchnieniach i planach na przyszłość. Szczęściem świat tak jest skonstruowany, że motywacja spływa również z zewnątrz i kilka miesięcy wstecz dobrzy ludzie tejże dostarczyli.

Tematyka wodna, bo inna być nie mogła. Z wierzchu bloczki szyte metodą Paper Piecing, zaprojektowane samodzielnie, bo inaczej być nie mogło. Od spodu niezwykle przyjemny polarek.

Niezwykle przyjemny polarek najpierw uwiódł mnie w sklepie, następnie zwodził na każdym kroku. Finalnie jednak, zdaje się, nie zawiódł. Reasumując - nie wyobrażam sobie powtórnego łączenia polarku z bawełnianym wierzchem i nie wyobrażam sobie  dziecięcego kocyka z innym niż niezwykle przyjemnie polarkowy spód. Konflikty wewnętrzne są dla mnie chlebem powszednim. 

 

 kocyk_a

 Numer jeden, nazwijmy go właściwym. Około 120x100 cm. Pikowania dokonałam ręcznie, gdyż maszynowo ta czynność mnie przerosła(serdecznie pozdrawiam polarek!). 

 

3

Nieco zbliżeń. Latarnia napawa mnie dumą. Nie obyło się bez dramatów, ale kiedy to było?

 

 

4

Jedna z kotwic czmychnęła...

 

5

...żeby się zakotwiczyć.

 

kocyk_4_b

Drugi - uzupełniający. Około 100x100 cm. Zwyczajnie, naszyłam tyle bloczków, iż wszystkie po złożeniu tworzyły raczej narzutę na dorosłe jednoosobowe łóżko, niż kocyk dla niemowlaka. Stąd podział.

 

7

 

 

8

Hit odcinka - wszystkie metry lamówki podszyte igłą z nitką takim oto zygzakiem. Tym razem działanie powodowane nie moją miłością do wykończeń ręcznych, której się nie wypieram, a właściwościami wspominanego wyżej NPP. Ale słówek obcojęzycznych przyswojonych przy okazji nikt mi nie odbierze!

 

9

Strona z NPP. Szału nie ma, tu i ówdzie się zmarszczyło, różne prucia i układania raz jeszcze nie poradziły, mimo wszystko efekt uważam za przyzwoity, zwłaszcza jak na bieżący zespół warunków środowiskowych.

 

 

10

 

 

 

*pierwsze, nie licząc pojedynczego bloczku PP jaki niegdyś uczyniłam i naszyłam na torbę zakupową.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • daga313

    CUDO!!!
    Wykonane z dbałością o najmniejsze detale. Zrobi furorę na plaży :)

    Zapraszam do siebie :)

    P.S. Chętnie dodam Twój blog do ulubionych, jeśli się zgodzisz i będę tutaj częstszym gościem :)

  • kukuszka

    Bardzo, bardzo serdecznie dziękuję!

    Ależ zapraszam tak często, jak tylko masz ochotę :)

  • Gość: [Kitka] *.dynamic.chello.pl

    Te bloczki to istny majstersztyk! Zakochałam się w Twoich łódeczkach, stateczkach i zakotwiczonej kotwicy :) Szycie patchworku to już wyższy poziom wtajemniczenia, a Ty poradziłaś sobie z nim świetnie. Ja wciąż jeszcze nie czuję się na siłach.

  • kukuszka

    Dziękuję pięknie!
    Ja, gdyby nie zaistniała sytuacja, pewnie też nie czułabym się jeszcze na siłach, a tak to proszę - trzeba było je zmobilizować ;)
    Polecam spróbowanie, ale ostrzegam, że wciąga jak diabli - odkąd skończyłam, myślę o czymś jeszcze :O

© szycie na krawędzi
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci