Menu

szycie na krawędzi

Blog o szyciu z kawałeczkiem życia

Jeźdźcy

kukuszka

Jeźdźcy apokalipsy, uściślając, jeźdźcy apokalipsy na małych, uroczych konikach, dzierżący kijaszki do polo, każdy w czerwonym wdzianku i czapce z daszkiem. Za tło jeźdźcom służy cieniuchna, przewiewna koszulówka, w domniemaniu bawełna z domieszką czegoś, bardzo przyzwoita.

1

Jeźdźcy wpadli w moje ręce stosunkowo dawno, na tak zwanych ciuchach, co nie jest specjalnym zaskoczeniem zważywszy na to, iż większa część mojej kolekcji materiałów(żeby nie powiedzieć szmat) stamtąd pochodzi. Tkanina od razu zawładnęła moim sercem i umysłem (bynajmniej nie dlatego, jakobym kiedykolwiek uprawiała polo), ale odleżała swoje na półce, zanim zdecydowałam się ją pokroić i scalić w nowej formie. Niby koło niej chodziłam, niby się w nią wielokrotnie przed lustrem spowijałam, niby już łapałam koncepcję i nożyce, jednak za każdym razem wychodziło: koni żal.

Pewnie by te konie jeszcze długo nie opuściły stajni, gdyby nie upały i postanowienie, ażeby nieco więcej zużywać niż gromadzić, z naciskiem na nieco, bo przecież nie jestem jakimś robotem do szycia i powstrzymywania się, co?

Dawniej widziałam tę tkaninę w roli bluzki koszulowej, aktualnie zamarzyła mi się sukienka prosta, wygodna, lekka i taka właściwie ona jest, jak by nie spojrzeć. 

Zdjęcia tym razem mniej polne, uparcie chcemy je nazywać: industrialne. Fotograf ten sam, co uprzednio (dyg).

 

 

2

Wykrój nieskomplikowany i własny, krój swobodny.

 

 

5

Ja też swobodę ćwiczę...

 

 

6

... posiłkując się parasolem.

 

 

3

Góra - zmodyfikowana bluzka podstawowa, pozostawiłam zaszewki piersiowe, resztę puściłam wolno. Dół kloszowy. Talia ściągnięta gumką. 

 

 

7

 Co do gumek - rozważam dodatkowe przeszycie tunelu środkiem i wciągniecie dwóch wąskich miast jednej szerszej, ale pewnie skończę na rozważaniu, przynajmniej tego lata. 

 

 

4

Bok niczym nie zaskakuje. Teraz myślę - mogłam umieścić w szwach kieszenie.

 

 

8

Trzewia. Musiałam dodać drugą warstwę spódnicy z wiadomych powodów. Decyzja była trudna, dostępne podszewki za grube, stanęło na takim, o, niebieskawym czymś. Też koszulówka. Miałam obawy, czy nie będą się kleić do siebie wzajem i do mnie przy okazji, ale nie, spoko. W razie czego mam na podorędziu sprej antyelektrostatyczny "Ania" i nie zawaham się go użyć!

 

 

9

Zbliżenia. Niebieskawe pocięłam też na skosówki. Musze się przyznać, że zamierzałam wykańczać szwy po francusku, ale kanikuła kazała mi ograniczyć czynności do minimum, no to tylko sprawdziłam czy overlock te cienizny łyka.  Łykał, więc bez żalu pożegnałam wizję wyrafinowanych wykończeń.

 

 

9

Ciut poruszone tyły, jednakże...

 

 

10

... widok poruszenia wart. Koszek było dwie, jedna lekceważyła mnie na tyle, żeby dać się pogapić i pstryknąć.

 

No dobra, czas wytłumaczyć się z inaugurującej wywód apokalipsy. Otóż:

  • Fatałaszek wręcz banalny, a sprawił, że opuszczałam pracownię w poczuciu, że o szyciu wiem tyle, co kot napłakał(może być powyższy).
  • Kilka bitych godzin z naprzemieniennym szyciem i pruciem, po to, aby zmaltretowany fragment finalnie wyciąć.
  • (Jest głupi, jest i szczęście, cięcie dało się przeprowadzić bezboleśnie, nie powodując zbyt wielkiego odsłonięcia przeróżnych elementów na ciele.)
  • Gdzieś z początku nawkręcałam sobie o dekolcie, który będzie odstawał, jeżeli go lekko przy lamowaniu nie wdam. 
  • Po  zabiegu lekkiego wdawania dekolt nie odstawał ani ani, za to marszczył się niedopuszczalnie i paskudnie. 
  • Prasowanie, naciąganie, prasowanie, naciąganie. 
  • Praciąganie, nasowanie.
  •  Sopranawagaciąnie. 
  • I nic. 
  • Potem seria zdarzeń różnorakich, mniej spektakularnych a upierdliwych niemniej, szkoda liter. 
  • Dosyć, że przy upragnionej mecie, gdy pozostało jedynie wciągnąć gumkę w pasie, ta okazała się być bezdyskusyjnie za szeroka.
  • Zapasów gumek akurat, o dziwo, nie posiadam.

Dzisiejszej nocy nawiedził mnie wielki, zielony, żądlaty, skaczący i fruwający stwór, ciekawe, ile to ma wspólnego z jeźdźcami. Swoją drogą idiotyczne, żeby atlas owadów wydawać z czarno-białymi fotografiami.

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Kitka] *.dynamic.chello.pl

    Oglądanie bebechów w Twoich ubraniach sprawia mi wielką estetyczną radość! Czytanie o Twoich perturbacjach szyciowych to sama przyjemność - nie żebym się cieszyła, że Ci coś nie poszło. Z każdym słowem odczuwam Twoje zmagania i sukcesy, bo piszesz tak plastycznie, że uwielbiam się nurzać w Twoich tekstach. A sukienka jest super - ładna, przewiewna, lekka, iście letnia! Proszę o więcej! :)

  • Gość: [rozniscieizserduchem.blogspot.com] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Z kieszeniami wyszłaby niemal jak model z lipcowej burda, który ostatnio szyłam ;-) i lubię oglądać takie ładne wykończenia ;-)

  • kukuszka

    Kitka - w takim razie mam powody, żeby siedzieć przy bebechach i zwierzać się z perturbacji ;) Perturbacje to moja specjalność.
    Heh, akurat jak zapełnię szafę letnimi sukienkami nadejdzie jesień, ale to chyba normalna kolej rzeczy.

    Dziękuję!

  • Gość: [rzeczówki] *.wroclaw.vectranet.pl

    Jeźdźcy bardzo dobrze się komponują :) Zabawny wzór dobrze się wpasował w sukienkowe klimaty :)

    Ja się jeszcze podkochałam w czerwonych okularach :)

  • kukuszka

    Dziękuję pieknie!

    A okulary też lubię, co prawda od początku nazywam je różowymi, choć reszta świata widzi czerwień, tak samo jak Ty ;)

© szycie na krawędzi
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci