Menu

szycie na krawędzi

Blog o szyciu z kawałeczkiem życia

wywłóczyny - tytuł tymczasowy, w zastępstwie właściwego tytułu.

kukuszka

Mam na imię Joanna i prowadzę bloga o nazwie Szycie na krawędzi, którego stosowniej byłoby nazwać Zapiski z pola bitwy albo Donkiszoteria - wybrane zagadnienia, z czego stanowczo ładniej brzmi mi to drugie, a ja lubię, żeby było ładnie. Jeszcze bardziej lubię (bądź wydaje mi się, iż bym lubiła), żeby było ładnie, sprawnie i bez kłopotów. Szybkości w tym zestawieniu nie ujmuję celowo, szybkość w szyciu leży na półce, której jeszcze nie zahaczam czubkiem głowy i chodzi tu nie tyle o aż tak wielkie braki techniczne, co o to, że zawsze coś.

Z czymś chyba się urodziłam i nawet z czasem przestały być dla mnie zaskoczeniem sytuacje w rodzaju: planuję całe długie popołudnie z pilnym szyciem i akurat wtedy drzewo przewraca się na druty powodując odcięcie prądu w najbliższej okolicy. Przywykłam, jednak ilekroć zaczynam nowy, świeży, czysty, nie wywłóczony jeszcze projekt, żyję nadzieją, że akurat tym razem licho przyśnie i realizacja zamknie się w etapach raz, dwa, gotowe.

 

bluzka koszulowa

 Materiału na bluzkę szukałam, gdy w kalendarzu panowała zima, a na ulicach królowała burość. Kupiłam go w czwartym z odwiedzanych kolejno sklepów; w pierwszym, drugim i trzecim nie odnalazłam absolutnie niczego odpowiedniego, przyczyną nicości była sezonowość asortymentu. W marcu, proszę przyjść w marcu. W marcu, proszę pań, to ja będę mieć uszytych siedem koszulowych bluzek na każdy dzień tygodnia. No dobra, poniosło mnie. Dwie. A co najmniej jedną na pewno. Jedną, tę szkolną.

Do szkolnego szycia bluzki przygotowałam się solidnie już na etapie konstrukcji - bazowałam na znacząco uszczuplonym Parafianowiczu. Trochę siedzenia, liczenia, kombinowania, ażeby uzyskać trzy centymetry luzu w biuście, przy jednoczesnym zachowaniu proporcji odzienia, a następnie latać po mieście za elastyczną koszulówką- nagle strach: trzy to jednak niewiele, więc bez rozciągliwości mogę finalnie wylądować w pancerzu.

Szkolne szycie bluzki przebiegało poza szkołą, nie licząc jednych pokrojonych i przefastrygowanych zajęć, na których chyba jeszcze uszyłam kołnierzyk i kolejnych, strawionych na rozpaczliwym kleceniu drugich mankietów (pierwsze uszyłam bezproblemowo zostawiając półcentymetrowy zapas na zapięcie) i zawziętym a nieskutecznym układaniu równych fałdek w rękawach... Resztę, czyli między innymi wszycie kołnierzyka, wyprucie  i przerobienie kołnierzyka, wszycie kołnierzyka, wyprucie kołnierzyka, rozprucie i przestawienie szwów barkowych oglądały cztery ściany pracowni. Momentami przestawałam wierzyć w możliwość przyzwoitego zakończenia tej historii. Mimo wszystko - bluzka jest i ogólnie rzecz biorąc nadaje się.

 

Pudrowy róż przyzwoitego zakończenia łagodzi waśnie pomiędzy noszoną a noszącą.

bluzka koszulowa

 

 

bluzka koszulowa

Kołnierzyk planowałam inny, rogaty i nieco szerszy, końcem końców akurat z jego kształtów jestem bardzo zadowolona, chociaż niektórym przypominam w nim... księdza.

 

bluzka koszulowa

Bardzo zadowolona, aczkolwiek następnym razem przypilnuję, żeby stójka na karku nie była widoczna.

bluzka koszulowa

Rękawy przed wszyciem fastrygowałam kilkakrotnie, wszyłam nie uczyniwszy zmarszczek, a nierówności przy szwie mam. Normalnie poprawiałabym do upadłego, jednak w tym przypadku biorę jak jest. Myślę, że wiele zależy od tkaniny, ta okazała się wyjątkowo niechętna do współpracy. 

bluzka koszulowa

 

bluzka koszulowa

Nieszczęsne mankiety wraz z zakładkami. Po lewej stronie widoczna wywinięta pliska odszycia rozporka. Prawidłowo pliski winny być zamocowane, ale po zamocowaniu na rękawie działo mi się coś paskudnego, więc zrezygnowałam. Może spróbuję ujarzmić ten element ręcznie.

mankiet bluzka koszulowa

Fantastycznie poszło dobranie odpowiednich guzików!

dżinsy bluzka koszula

Na zdjęcia załapały się też spodnie uszyte jakiś półtorej roku temu w szkole. Mam do nich parę zastrzeżeń, jednakże są aktualnie moimi ulubionymi dżinsami. W ciągu parunastu miesięcy intensywnego użytkowania zdążyły dorobić się charakterystycznych przetarć i (nareszcie) przestać farbować.

dżinsy bluzka koszula

 

dżinsy bluzka koszula

dżinsy bluzka koszula

Wyłuszczaniu dżinsowych mankamentów dam spokój, z zalet wymienię wygodę chodzenia, siedzenia, leżenia i skakania, trzymanie fasonu i wysoki stan, do którego ostatecznie mnie przekonały.

 

Brnęłam przez ten wpis jak przez błoto, albo bluzkę, mozolnie i z przerwami. Kończę z niejaką ulgą i poczuciem, że o czymś istotnym na pewno nie wspomniałam. Pocieszam się myślą, że zawsze mogę dopisać post scriptum i faktem przerwania ciągu nieubraniowego na blogu.

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Kasia] *.dynamic.chello.pl

    Joanno, o Joanno, zamień Joannę na Katarzynę, a dwa pierwsze akapity będą o mnie. Przy czym ja dla siebie wybrałabym jednak tytuł Zapiski z pola bitwy [\i]. O, i mam jeszcze przykład: w ten weekend dziecię i mąż mieli zniknąć, bym mogła w spokoju i bez "pomocy" dziecięcych rąk szyć kieckę na wesele. Nie dość, że zostali (wypadek losowy), to jeszcze czekają nas odwiedziny gości (głupio było odmówić). Tak że słup, druty oraz to coś to ja doskonale rozumiem.
    Całkiem dobrze rozumiem też, że masz jakieś zastrzeżenia do koszuli, ale ja tam wcale nie wiem, o czym piszesz ;). No dobra, rzeczywiście ta stójka trochę wystaje, ale Twoje piękne długie włosy skutecznie ją będą przysłaniać, więc jak dla mnie nie ma tematu. A cała reszta to drobiazgi. Fakt, że jej szycie rozpoczęłaś od konstrukcji przysłania wszystko inne. Zostaje tylko "efekt wow" :). Najbardziej koszula podoba mi się w wersji wciągniętej w spodnie. A gdy przeczytałam, że spodnie też są Twojej produkcji, moje kapcie przyszły do mnie, założyły się, by po chwili spaść z hukiem z wrażenia. Te dżiny są doskonałe!

  • Gość: [Kasia] *.dynamic.chello.pl

    O, i zapomniałam jeszcze dodać, że tytuł jest wspaniały, adekwatny i najlepiej niech taki zostanie :).

  • kukuszka

    Dziękuję, Katarzyno :) - swoją drogą książka o dokładnie takim tytule była jedną z pierwszych "poważnych" książek zaczytywanych przeze mnie na śmierć w okolicy trzynastego roku życia.
    Większość mojego szycia rozpoczynam od konstrukcji(pod warunkiem, że model tego wymaga), ale dla odmiany ja jestem pod wrażeniem umiejętności swobodnego szycia według Burdy - serio! Zwykle odpadam już na etapie prób zrozumienia opisu wykonania. Aktualnie zmagam się z pewną burdową sukienką i jest to chyba czwarte moje do niej podejście na przestrzeni ostatnich kilku lat... Nietrudno się domyślić, że trzy poprzednie do zwycięstw nie należały.
    Jeszcze raz pięknie dziękuję i bardzo się cieszę - nieustannie podbudowujesz moje krawieckie ego swoimi słowami :)

  • Gość: [Asia] *.dynamic.chello.pl

    Spodnie doskonałe!!

  • kukuszka

    Pięknie dziękuję!

© szycie na krawędzi
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci