Menu

szycie na krawędzi

Blog o szyciu z kawałeczkiem życia

matka ptasząt

kukuszka

Przez kilka miesięcy nie miałam głowy. Chyba od maja. Na pewno od maja, patrząc na datę ostatniego wpisu. Głowa przydaje się nie tylko do bloga, ucierpiały aktywności maści wszelakiej. Gdzieś tak do lipca miewałam plany, następnie dałam sobie spokój i przyzwolenie na bycie bezgłowe. Jak kocha, to wróci, jak kocha, to poczeka. Cały czas mocno wierzyłam, że w wrześniem głowa przyturla się jednak w moja stronę. Wróciła, zdaje się. 

Paradoksalnie - caluteńkie lato przeszyłam, tyle tylko, że pracownię zamieniłam na pracę w zawodzie(którego, gwoli ścisłości jeszcze oficjalnie nie mam). Pracę w pewnym sensie wymarzoną, gdyż od kilku lat wzdychałam do fiszbinów, oceanu tiuli i ręcznych wykończeń. Praca przez ostatnie miesiące znacząco wpłynęła na moje funkcjonowanie poza pracą, a zwłaszcza na jego brak, takoż tiulowym oceanem jak i zakwasami i poczuciem, że jako najślimaczniejszy ze ślimaków nie potrafię nic w kwestii ślubnej. Teraz, po trzech miesiącach potrafię coś, a to już całkiem sporo. Reasumując - chrzest bojowy, mam nadzieję, za mną, można powolutku wracać tu i tam, zajrzeć na chwilę gdzie indziej, niż pod sukienkę.

Mimo powyższego udało mi się coś dla siebie sklecić, na upał i wreszcie zorganizować zdjęcia. W dalszym ciągu jestem bardzo trudnym obiektem do fotografowania, za każdym razem mam obawy, że cierpliwość mojego fotografa kiedyś się skończy i pozostanę sam na sam z moją wizją nie do wykonania, wymaganiami i zmarszczonym czołem.

Zatem bluzeczki w ptaszęta, matka ptasząt i różowa spódnica.

 

bluzka sowy

 bluzka spódnica sowy

 

bluzka spódnica sowy

 

bluzka spódnica sowy

 

bluzka spódnica sowy

 

bluzka ptaszki szycie

 

bluzka ptaszki szycie

 

bluzka ptaszki szycie

 

bluzka sowy szycie

 

bluzka sowy detal

 

bluzka ptaszki szycie

 

bluzka ptaszki detal

 

Sowy powstały jako pierwsze, następnie spódnica, za jakiś czas ptaszki z rękawkami. Spódnica jest wycinkiem koła, niestety, nie wiem jakim, bo za każdym razem kiedy mam te rzeczy liczyć kroić przy pomocy wzoru doznaję zaćmienia umysłowego i koniec końców działam intuicyjnie.  Wypuszczone bluzki tylko na wieszakach, ponieważ taka wersja do tej spódnicy w obu przypadkach upodabniała mnie do Buki.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Wera] *.noc.fibertech.net.pl

    Bardzo urocza z Ciebie ptasia mama :) Jestem fanką tych grzecznych okrągłych kołnierzyków!
    Świetnie rozumiem też kwestię ogarniania zdjęć. U mnie jest to bardzo stresujące zajęcie dla wszystkich zaangażowanych stron :D
    Wracaj do świata żywych i pisz dużo! Jestem bardzo ciekawa tych tiuli i fiszbin (fiszbinów?) i życia bez głowy!

  • kukuszka

    Oj tak, zdjęcia są nieraz trudniejsze niż samo szycie. Zazwyczaj mam wtedy ochotę wyjść z siebie i zrobić je osobiście. W dodatku reguła u mnie jest taka, że jeśli ja wyglądam dobrze, to z ubraniem coś nie gra, a jak akurat odzież bez zarzutu, to ja wychodzę jak kretyn :)

    Heh, jako, że tiule i fiszbiny mam codziennie w pracy, to pewnie dłuuugo nie zagoszczą w pracowni, aczkolwiek pewna sukienka w sumie czeka tylko na tiul i zdjęcia ;)

    Dziękuję!

© szycie na krawędzi
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci